Ciężkie czasy dla eksporterów
Handel zagraniczny czyli eksport i import niewątpliwie niesie wiele korzyści dla gospodarki. Jednak ostatnie lata dały nieco w kość naszym eksporterom. Najpierw silna złotówka – jako, że eksporterzy zwykle mają podpisane wieloletnie kontrakty i muszą się z nich wywiązywać, wiele firm zajmujących się eksportem ponosiło w wyniku silnej waluty spore straty. Jest to prosty rachunek za tą samą ilość euro czy dolarów otrzymywali znacznie mniej złotówek. Wielu eksporterów mimo spadku rentowności było zmuszonych do wywiązania się z kontraktu pod groźbą olbrzymich kar pieniężnych. Tak więc nadal musieli eksportować towar nawet jeżeli wychodzili na tym na zero, czy nawet ponosili straty.
Teraz sytuacja się odwróciła – polska waluta znacząco straciła na wartości. Jednak pojawił się nowy problem dla polskiego eksportu. Kryzys gospodarczy spowodował znaczny spadek globalnego popytu, który prawdopodobnie w najbliższym czasie jeszcze będzie się pogłębiał. Efektem tego jest niewątpliwie skurczenie rynków zbytu dla naszych eksporterów.
Polska od wielu lat ma ujemny bilans handlowy, czyli import towarów i usług przewyższa ich eksport. Różnica między importem i eksportem w naszym bilansie handlowym jest bardzo wysoka na rzecz importu. Dlatego na razie spadek światowego popytu nie jest aż tak odczuwalny dla polskiej gospodarki. Jednak jest odczuwalny dla koncernów i firm zagranicznych posiadają w Polsce swoje fabryki i inne czynniki produkcji. Zmniejszenie światowego popytu spowoduje spadek produkcji, a co za tym idzie zmniejszenie tempa przyrosty PKB, liczne zwolnienia, czyli wzrost bezrobocia i prawdopodobnie spadek zarobków. Tak więc jest prawie pewne, że kryzys nas nie ominie. Pozostaje nam jedynie mieć nadzieją, że nie będzie głęboki i bardzo dotkliwy dla naszej gospodarki.
