Dobry pomysł banków?
Dzieci i pieniądze to temat rzeka, jednak przyznać trzeba, że jej głównym korytem byłyby z pewnością koszta. Warto jednak czasem przyjrzeć się także zupełnie innemu zagadnieniu związanemu z powyższymi hasłami, a mianowicie kontom bankowym dla dzieci i młodzieży, jakie oferuje nam nasz rynek.
Ilość młodych Polaków, którzy korzystają z usług bankowych rośnie ostatnimi laty w sposób imponujący i to pomimo ogromnego niżu demograficznego, jaki przeżywa nasze społeczeństwo. O ile jednak przeciętny sklep dla dzieci musi coraz mocniej zabiegać o klientów, których liczba ubywa, o tyle banki wydają się jakimś magicznym sposobem przyciągać ogromne rzesze młodzieży. Pewnym wytłumaczeniem może być tu fakt, iż posiadania kilku kont bankowych (dla młodzieży są one zwykle bezpłatne) jest powoli zupełnie normalna i tym samym tu właśnie może kryć się wytłumaczenie tego zaskakującego faktu…
Na chwilę obecną ponad 230 000 dzieci posiada własne konta w największych bankach w Polsce. Innymi słowy z usług bankowych korzysta jeden na piętnastu nastolatków w Polsce (w wieku od 13 do 17 lat). Najczęściej wybieranym bankiem jest mBank, którego konto internetowe wybrało prawie 100 000 dzieci, a zatem niewiele poniżej 50% ogółu. Drugie na liście, PEKAO SA obsługuje około 50 000 aktywnych kont dziecięcych i młodzieżowych, jak zatem łatwo zauważyć, wszystkim pozostałym bankom razem udało się zdobyć zaledwie trochę powyżej 25% rynku.
Jeśli wziąć zaś pod uwagę, że trzeci na liście PKO BP posiada 42 000 kont dla nieletnich, to faktycznie można uznać, iż gracze spoza pierwszej trójki praktycznie nie liczą się w chwili obecnej na rynku. Co prawda czołówkę usilnie stara się dogonić BZ WBK, które na chwilę obecną zdołało przekonać do swoich usług około 18 000 dzieci i młodzieży w całej Polsce, jednak w porównaniu do lidera, jest to wynik naprawdę słaby. Jak wszystko to przełoży się na wybory klientów, kiedy będą oni już dorosłymi, zarabiającymi osobami, trudno na razie wyrokować, jeśli jednak zachowają sentyment do banku z okresu dzieciństwa, to kto wie, czy za parę do parunastu lat mBank nie zgarnie naprawdę poważnych profitów ze swojej obecnej działalności.
