Mieszkania i domy na kredyt
Mieszkanie, upragnione cztery kąty. Budowa domu ukończona lub kupiłeś mieszkanie i myślisz, że to koniec Twoich kłopotów, początek pięknego,długiego życia bez większych zmartwień, bo już je masz. Nic bardziej mylnego! Pamiętaj, że zadłużasz się na najbliższe kilka, kilkanaście lat. Większość młodych ludzi na trzydzieści. On i ona – pełni optymizmu biorą klucze do mieszkania i jadą zobaczyć białe ściany, na których w ich głowach zawieszone są już wspólne zdjęcia, obrazy, szafki w kuchni. Każdy ma inną wizję. Przedstawiają je sobie wzajemnie. Myślą nad dalszymi kosztami. Bo mieszkanie od dewelopera, albo po starszych osobach, zaniedbane, jedne i drugie wymagające kilku tygodni prac remontowych. A bo to ściany trzeba pomalować, kafelki położyć, meble do kuchni zamówić, później poskładać, no i łazienka, bo jakoś przyjęło się, że najdrożej zawsze wychodzą te dwa pomieszczenia. Prócz materiałów muszą brać pod uwagę także koszty związane z robocizną. W czasie remontu co najmniej dziesięć razy zdążyli się już pokłócić, bo to kolor nie ten, rozmiar szafek źle obliczyli i tym podobne. Ciągle zadowoleni, spłacają co miesiąc kredyt, mieszkanie się remontuje, a oni pomieszkują u rodziców, na stancji, a nieliczni w akademiku. I czekają… Zmienia się kolejna ekipa remontowa, bo nie można liczyć na to, że od razu trafi się na świetnych fachowców. Zawsze ktoś po kimś musi coś poprawiać.
Kiedy mieszkanie nareszcie jest gotowe, pełni optymizmu zamieszkują razem. Po jakimś czasie zaczynają się zastanawiać, czy nie lepiej było kupić ciut większe mieszkanie, no bo i tak z dwojga złego wybrali lepsze. Może jeszcze lepszym rozwiązaniem jest budowa domu? Wcześniej zastanawiali się nad kawalerką i mieszkaniem dwupokojowym, ale może trzeba było zainwestować kilkanaście tysięcy więcej, ale mieć trzy pokoje? Bo to zaraz dziecko przyjdzie na świat. Bija się z myślami, dorastają do decyzji zmiany mieszkania, kupują większe, biorą kolejny kredyt na mieszkanie. W między czasie spłacają ten za lodówkę, pralką i telewizor. I tak kolejne lata żyją zadłużeni. Czy tak powinna wyglądać nasza polska, szara rzeczywistość? I o tyle dobrze, jeśli kredyty owe mogą spłacać, pozwalają im na to zarobki. Ba, jeśli w ogóle dostaną takie kredyty! Bo jak wiadomo, niestety o to dziś nie jest wcale tak łatwo. Co jeśli natomiast nie będzie ich stać na spłacanie kredytu? Co jesli nikt im nie pomoże? Czy to rodzice, czy znajomi?
