Muzyczna samowolka

Miniony system gospodarczy pozostawił naszemu krajowi wiele tworów, które chociaż ani  nie przystają do obecnych czasów, ani też nie są specjalnie lubiane, wciąż mają się w najlepsze, a co gorsza często potrafią swoją działalnością uprzykrzyć życie “wrednym kapitalistom”, przeciwko którym zostały stworzone… Problem w tym, że obecnie trudno jest wskazać w Polsce człowieka, który by owym “wrednym kapitalistą” nie był…
Prosty przykład pan X wymyśla sobie, że wesela to dobry biznes, a jego sposobem na zarabianie będzie sala weselna. Zakłada zatem swój interes. Nie zamierza obsługiwać żadnych innych imprez niż wesela. Zgodnie z ich specyfiką zatem wydawać by się mogło, że jedyne opłaty, jakie nasz przedsiębiorca będzie musiał uiszczać to ZAIKS od orkiestr i zespołów. Wszystko idzie dobrze firma prosperuje, ludzie się bawią, właściciel zarabia. W pewnym momencie jednak okazuje się, że jego działalność podchodzi pod kategorię “bar” w efekcie pojawia się założenie, iż “każdy tego typu lokal, posiada jakiś rodzaj odtwarzacza telewizor, radio, magnetofon lub inne”. Pan X nie posiada takiego sprzętu, gdyż jest mu on zupełnie niepotrzebny, jednak po pewnym czasie pojawia się w jego biurze list ze STOARTu, w którym stowarzyszenie informuje go, iż skoro posiada odtwarzacz w swoim “barze” to musi podpisać z nimi umowę i płacić za odtwarzanie muzyki. W tym momencie pan X ma dwie możliwości albo podpisać umowę i zacząć płacić, albo sprostować sytuację, informując, że jego “bar” takich urządzeń nie posiada umowa ze STOARTem jest mu zatem niepotrzebna i uprzejmie dziękuje, ale nie skorzysta. Wszystko dobrze prawda? Otóż nie, bowiem niezależnie do tego co zrobi, wkrótce otrzyma informacje, iż zgodnie z założeniem, jego interes korzysta z dóbr za które opłaty pobiera stowarzyszenie, zatem … powinien udowodnić, że do chwili podpisania lub niepodpisania umowy nie korzystał z żadnego rodzaju sprzętu i nie jest winien STOARTowi pieniędzy za wcześniejsze korzystanie bez umowy. Piękne prawda? I co ciekawe nie jest to straszak dla tych którzy nie zechcą podpisać umowy, ale po prostu haracz, którym zgodnie z socjalistyczną równością, obciąża się zarówno tych potulnych, jak i tych którzy stają okoniem, w końcu kontrrewolucja może kryć się wszędzie. Co najciekawsze zaś wszystko to odbywa się w zgodzie z prawem, i nie jest to żart, na X spoczywa obowiązek udowodnienia swojej niewinności (co przeczy wszelkim standardom podstawy jakichkolwiek cywilizowanych systemów prawnych i mocno przypomina słynny dowcip o psie uciekającym przez czeskosłowacko-austriacką granicę, gdyż akurat w CSRR zaczęto prześladować wielbłądy). Podsumowują w zgodzie z polskim prawem Stowarzyszenie ma prawo żądać spłacenia długów, których podstawy nie ma żadnej potrzeby udowadniać. Cóż patrząc na powyższe pozostaje jedynie trwać w niemym zdumieniu, że Polakom wciąż jeszcze chce się “iść biznes”, albowiem jest praktycznie pewne, że nie tylko “bary weselne” mają w tym kraju takie problemy, ale przecież zasłużeni towarzysze muszą gdzieś dorabiać w tych ciężkich i dzikich czasach, prawda? Dlaczego zatem nie w stowarzyszeniu, to wszak brzmi tak …demokratycznie i wzniośle.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zobacz też:

  • No related posts - 
  • Serwis używa plików cookie, korzystanie z serwisu oznacza zgodę na korzystanie z plików cookie - Polityka Cookies i Prywatności