Przychodzi czasem taki moment, że nasze umiejętności lingwistyczne zawodzą lub niemożliwe jest ich wykorzystanie. Prozaiczna sprawa – zakup samochodu za granicą i sprowadzenie go do Polski. Niektóre dokumenty trzeba przełożyć na język polski, aby zarejestrować auto. Wtedy, jeżeli jesteśmy na przykład z Gdyni, musimy posłużyć się osobą mającą uprawnia do urzędowego i sądowego tłumaczenia. Obecnie nic prostszego, jak poszukać w Internecie pod hasłem „tłumacz przysięgły” Nasza firma mieszcząca się w Gdyni również jest obecna w internecie: http://www.interlang.pl.
Lista firm i osób fizycznych parających się tym zagadnieniem wyskoczy nam do wyboru i koloru.
Wystarczy znaleźć odpowiadającą nam i zlecić im przetłumaczenie rzeczonego dokumentu. Czasami zdarzają się przy tym zabawne historie. Byłem świadkiem, jak w wydziale komunikacji pewien człowiek o posturze bejsbola kłócił się z urzędniczką o takie właśnie tłumaczenie dotyczące jego nowo nabytej „fury”.
Zamiast samego tłumaczenia przedstawił jej bowiem – sic! – fakturę za usługi translatorskie, wmawiając przy tym, że to jest treść przetłumaczonego dokumentu. Robił to przy tym tak doniośle, że wszyscy interesanci dowiedzieli się jaki z niego homo sapiens, z tym, że zapewne dla niego ten drugi człon kojarzy się z sapaniem, nigdy z myśleniem. Na pewno żadna z osób czytających ten tekst nie popełni takiej pomyłki, ale warto wiedzieć z kim się spotykamy na drodze. Tu żadne biuro tłumaczeń nie pomoże, polecana jest wizyty w sklepie spożywczym i zakup większej ilości oleju.
